RSS

Ostatnie recenzje






Ads

NL myspace
Elbows

MENU

PIOSENKA NA DZIŚ

Piosenka na dziś

  • Miike Snow - "Silvia" Jednym z wykonawców, których odkryłam w 2009 roku i uznałam za bardzo obiecujących a zarazem twórczości których nie poznałam zbyt dobrze, jest grupa M...

WYKONAWCY

SERIE ARTYKUŁÓW


9 grudnia 2009 // autor: NLs

HURTS – “Wonderful life”

Od kilkunastu dni utwór ten czaił się gdzieś obok. Był na zaprzyjaźnionym blogu, potem w radiu (nie polskim oczywiście). Aż trafiło. Niemal godzina spędzona przed teledyskiem, poszukiwania jakichkolwiek informacji o autorach. Niewiele tego jest, co tylko dobrze świadczy o zespole, bo już na starcie potrafią zadbać o odpowiedni entourage.
Jest ich dwóch: Theo Hutchcraft (wokal) i Adam Anderson (elektronika, gitara). Pochodzą z Manchesteru. Grali w zespołach Bureau i Daggers, supportowali Gary’ego Numana, współpracowali z Richardem X. I brzmią jakby późny Ultravox spotkał się z Tears For Fears i Talk Talk. Choć nienawidzimy takich porównań, to tym razem wypada ono na korzyść HURTS.
W warstwie dźwiękowej “Wonderful life” dużo się dzieje, a jednocześnie utwór pozostaje dość surowy, łagodnie szorstki i letnio zimny. Smutny, ponury i piękny zarazem. Refren zaś wchodzi do głowy i nie chce wyjść. Niebanalny, niewymuszony, prosty, nieprzekombinowany. I mimo brzmienia rodem z lat 80tych, przedziwnie świeży. Wymyślony i zaśpiewany jakby od niechcenia. A druga zwrotka, gdy pojawia się kilka instrumentów, to poezja dla ucha. Ta prostota i surowość są właśnie siłą tej piosenki, która wbija się do głowy i uzależnia na długo. Coś pięknego, tajemniczego, bolesnego. I kontrastujący z całą tą posępnością tekst: “Don’t let go, never give up, it’s such a wonderful life”. Majstersztyk.
Do tego teledysk: czarno-biały, prosty, niezwykle sugestywny, i mówiący dużo o zespole – oni mają do siebie olbrzymi dystans, co sprawia, że są jeszcze ciekawsi. Nie stroją żadnych min, nie przybierają żadnych póz, po prostu są. Zero fajerwerków, zero pozerstwa. Jedyną przeciwwagą jest dla nich tancerka, która niczym Milena Nosowskiej tańczy do tylko sobie znanej melodii. Ktoś o nich ładnie napisał: “wyglądają jakby zostali wystylizowani przez Helmuta Newtona, wyreżyserowani przez Antona Corbijna i wyprodukowani przez Trevora Horna.”
HURTS potrafią tworzyć klimat, jakiego z czasem na scenie muzycznej zabrakło. To nic, że są tacy oldschoolowi, przecież najlepiej sprzedaje się to, co w jakimś stopniu jest znane, a oni nikogo nie naśladują, nie kopiują, brzmią po prostu jakby żywcem zostali wyrwani z roku 1987, jakby przybyli do nas z misją. A smutek, który płynie z “Wonderful life” tylko dopełnia obrazu tego, czego brakowało ostatnimi czasy, a co jest nadzieją na rok 2010.

PS. No i kto w dzisiejszych czasach umieszcza w sieci zapis nutowy piosenki, zamiast niej samej, no kto?

09.12.2009 | Kategoria: Ciekawi, Recenzje, Utwory | Komentarze: 6 »

Autor:

NLs

Liczba komentarzy: 6

  1. Musicfanos:

    Chyba ktoś tu jest fanem lat 80-tych:) Do tej mieszanki dołozyłbym jeszcze rytmy Cretu….
    recenzja super a numer rewelacja. 20 lat temu to byłby hit a dziś…. hmm wątpię, ale moda powraca od jakiegoś czasu. NA you tube wiele pozytywów… kto wie… nie ma szans jednak na polskie radio.
    pozdrawiam

  2. com:

    no też się zaraziłam ;D uwielbiam sobie wyobrażać sceny, o których piosenka opowiada, tzn. właściwie robię to automatycznie, kocham te klimaty…i muzycznie i lirycznie…a pan Wokal, niczego sobie ;D

  3. CYC:

    Przecież to Depeche Mode z lat 80-90 a nie Talk Talk czy TFF jak nam autor ciemnotę wciska. DM w czystej postaci z tych lat i tyle……

  4. de-mo:

    Z całym szacunkiem dla DM – nie, nie i jeszcze raz nie. Nie wszystko, co nawiązuje do lat 80tych, kojarzy mi się z DM, bo to nie jedyny zespół, który kształtował brzmienie tamtych lat. A Hurts inspirują się nie tylko DM.

  5. yaami:

    cudo !

  6. patrycja:

    Dziękuje za informacje o tym zespole:).pozdrawiam

Komentarz